Ogrzewasz dom gazem albo węglem i boisz się, że w 2028 r. dostaniesz osobny rachunek za emisje CO₂? Nie dostaniesz. W systemie ETS2 za emisje formalnie rozlicza się firma, która wprowadza paliwo do sprzedaży. Haczyk polega na tym, że koszt uprawnień może ona doliczyć do ceny gazu i opału.
Kto naprawdę rozlicza się za emisje w ETS2
ETS2 to nowy unijny system uprawnień do emisji. Obejmuje paliwa do ogrzewania budynków i do transportu. Obowiązek rozliczenia emisji mają w nim podmioty, które wprowadzają te paliwa do konsumpcji, a nie ich końcowi użytkownicy. Właściciel domu nie kupuje uprawnień i nie rozlicza emisji z tego, co spalił w piecu.
W twoim domowym budżecie nie pojawia się więc nowa formalność. Zmienić się może za to cena. Dostawca, który musi kupić uprawnienia, może je potraktować jak każdy inny koszt sprzedaży paliwa.
Jak koszt uprawnień może trafić do ceny gazu i opału?
Mechanizm jest prosty. Firma płaci za uprawnienia, a potem przenosi ten wydatek na klientów w cenie gazu czy węgla. Rodzina z piecem w kotłowni może więc odczuć ETS2 w portfelu wcześniej, niż zdąży cokolwiek zmienić w swoim ogrzewaniu.
Jak to wygląda w praktyce, widać w Niemczech. Tamtejsi mieszkańcy i przedsiębiorcy od 2021 r. mają doliczaną krajową cenę CO₂ do paliw, którymi grzeją i jeżdżą. W połowie października niemiecki parlament zdecydował, że w 2027 r. ta cena nadal zostanie w widełkach od 55 do 65 euro za tonę. Według analizy Michała Kędzierskiego z OSW dzięki temu nie dojdzie do możliwego skoku z 65 euro w 2026 r. do około 85 euro za tonę. Berlin nadal popiera ETS2, a mimo to postanowił przyhamować wzrost krajowej opłaty.
Gdy sprawdzałem ostatnie dane o cenach, zwróciłem uwagę na jedno: obecne podwyżki to nie skutek ETS2. Ursula von der Leyen przypomniała, że gaz w Europie zdrożał o 140% w porównaniu z końcem lutego. Tymczasem ETS2 jeszcze niczego nie dolicza do gazu ani węgla, którym palisz w piecu, więc te wzrosty mają inne źródło. Opłata za emisje może dopiero dołożyć się do rachunku.
Trzy daty, które warto zapisać
Harmonogram ustaliło rozporządzenie (UE) 2026/667, które przesunęło pełne działanie systemu na 2028 r.
- 18 stycznia 2027 r. – pierwsze aukcje uprawnień ETS2.
- 2028 r. – pełne funkcjonowanie systemu.
- 2029 r. – pierwsze rozliczenie emisji za 2028 r.
Styczniowe aukcje nie zamykają drogi do zmiany przepisów. Rynek może jednak wcześniej ustalić, jakich cen się spodziewa, a firmy podpiszą umowy, zanim rodziny zobaczą działanie systemu w pełni na swoich rachunkach.
Dlaczego o piecu trzeba myśleć już teraz
Dom ogrzewany węglem albo gazem nie zmieni źródła ciepła z dnia na dzień. Wymiana instalacji często pociąga za sobą modernizację całego budynku. Trzeba znaleźć finansowanie i wykonawców, a czasem potrzebne jest też wzmocnienie sieci elektroenergetycznej.
Sam traktuję to jako proces rozłożony na kilka sezonów, a nie jeden telefon do instalatora. Kto rozważa ocieplenie albo zmianę ogrzewania, ma więcej czasu na spokojny wybór, gdy zacznie planować przed 2028 r. Czekanie, aż wyższa cena pojawi się na fakturze, tego czasu nie daje.
Czy Polsce uda się odroczyć ETS2?
Według relacji z posiedzenia Rady Europejskiej Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Włochy i Grecja zabiegały o kolejne odroczenie, a Estonia kwestionowała system w bardziej zasadniczy sposób. Dania, Finlandia, Luksemburg, Holandia, Hiszpania i Szwecja oficjalnie sprzeciwiły się dalszemu opóźnianiu. Na październikowym szczycie odroczenia nie uzgodniono. Rada Europejska poprosiła natomiast Komisję o aktualizację oceny skutków ETS2, zwłaszcza jego konstrukcji i zabezpieczeń.
Premier Donald Tusk nazwał to pierwszym krokiem. Zapowiedział dalsze starania o odroczenie i wskazał możliwość odejścia od obecnego modelu. Polska podniosła też pomysł dobrowolnego udziału w ETS2. 4 listopada Tusk i premier Czech Andrej Babiš zapowiedzieli koordynację działań w sprawie ETS i ETS2. Dopóki przepisy się nie zmienią, obowiązuje jednak harmonogram z rozporządzenia 2026/667.