Zamawiasz opał na zimę i widzisz groszek w workach po 1950 zł za tonę, a u prywatnych sprzedawców nawet po 2500 zł. Groszek luzem przy kopalni kosztuje 1240 zł. Przy ośmiu tonach i transporcie za 1500 zł wychodzi około 1428 zł za tonę z dowozem.
Tona luzem z dowozem: liczę krok po kroku
Wziąłem przykład właściciela domu, który zamawia osiem ton groszku luzem przy kopalni. To zakup na cały sezon grzewczy, a nie kilka worków na dobicie do wiosny.
- Węgiel: 8 ton po 1240 zł to 9920 zł.
- Transport: za przewiezienie całej partii płaci 1500 zł.
- Razem: 11 420 zł za całe zamówienie.
- Na tonę: po podzieleniu przez osiem wychodzi około 1428 zł.
Dla porównania najtańszy pakowany groszek w sklepie internetowym PGG kosztował około 1950 zł za tonę razem z dostawą. Oferty prywatnych sprzedawców dochodziły do 2500 zł. Między ceną przy kopalni a najdroższymi workami jest więc nawet 1260 zł różnicy na każdej tonie.
Trzeba dodać, że porównujemy różne produkty i różnych sprzedawców. W cenie worków jest pakowanie, magazynowanie, transport, obsługa zamówienia i marża. Bez znajomości kosztów firm nie da się powiedzieć, ile z tego to logistyka, a ile zysk sklepu.
Dlaczego przy małym zamówieniu zysk maleje?
W tym rachunku najwięcej zależy od transportu. Kwota za kurs dzieli się na liczbę przewiezionych ton. Przy ośmiu tonach 1500 zł rozkłada się na tyle ton, że cena końcowa nadal jest wyraźnie niższa niż w workach.
Gdy zamawiasz mniej, każda tona dźwiga większą część kosztu przejazdu. Jeśli przewoźnik weźmie za kurs podobne pieniądze, przewaga nad workami szybko się kurczy. Dlatego przed zakupem policz to samo co ja: cena węgla razy liczba ton, do tego transport, a wynik podziel przez liczbę ton. Dopiero tę kwotę porównuj z ceną worków z dostawą.
Co trzeba zorganizować samodzielnie
Za niższą cenę luzem płacisz czasem i pracą. Kupując przy kopalni, przejmujesz zadania, które przy workach wykonuje za ciebie sprzedawca.
- Transport: znajdź przewoźnika i ustal cenę kursu jeszcze przed zakupem, bo od niej zależy cały rachunek.
- Rozładunek: węgiel luzem zsypuje się z auta, a potem trzeba go przenieść tam, gdzie będzie leżał.
- Miejsce na opał: osiem ton zajmuje sporo miejsca, więc składzik albo kotłownię przygotuj, zanim przyjedzie auto. Wilgotność jest jednym z parametrów jakości węgla, dlatego opał powinien leżeć w suchym miejscu.
- Właściwy sortyment: groszek do kotła automatycznego, orzech i kostka to różne frakcje. Kupujesz tę, której wymaga twoje urządzenie.
Skąd 3–4 tygodnie czekania na worki?
W części sklepów internetowych na dostawę czeka się trzy, a nawet cztery tygodnie. Powodem nie jest słaba sprzedaż kopalń. Polska Grupa Górnicza do 14 października 2026 roku sprzedała o 29% więcej węgla opałowego niż przez cały 2025 rok, czyli blisko 350 tys. ton więcej.
Wąskie gardło leży między kopalnią a domem. Po wydobyciu węgiel trafia do zakładu przeróbczego, gdzie dzieli się go na frakcje. Większe wydobycie nie daje automatycznie tyle samo więcej groszku, bo z urobku powstają różne sortymenty. Nie każdy węgiel spełnia też wymagania jakościowe dla domowych kotłów. Potem dochodzą jeszcze pakowanie i dystrybucja.
Do tego popyt jest ogromny. Według Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków około 3,57 mln domów jednorodzinnych, czyli ponad 56%, korzysta wyłącznie z ogrzewania na paliwa stałe. Gdy wiele z nich uzupełnia zapasy w tym samym czasie, tworzą się kolejki po konkretne sortymenty. Dlatego z zamówieniem, w workach czy luzem, nie warto czekać do pierwszych mrozów.