Masz pompę ciepła typu monoblok i myślisz, że automatyka sama ochroni ją przed mrozem? Działa tylko wtedy, gdy jest prąd. Przy dłuższej awarii zasilania woda w jednostce stojącej na zewnątrz może zamarznąć i uszkodzić wymiennik. Ratuje ją zawór antyzamrożeniowy albo dobrany glikol, więc zapytaj instalatora, co masz u siebie.
Dlaczego monoblok boi się awarii prądu, a split mniej?
W wielu monoblokach woda z instalacji grzewczej przepływa przez jednostkę ustawioną na dworze. Wymiennik, w którym ta woda się ogrzewa, stoi więc na mrozie. Dopóki woda krąży, a urządzenie ma zasilanie, nic złego się nie dzieje.
W pompie typu split jest inaczej. Obieg wodny zwykle zostaje w budynku, a na zewnątrz nie ma wody instalacyjnej. Ryzyko zamarznięcia wody w jednostce zewnętrznej wygląda tam zupełnie inaczej, dlatego ten scenariusz dotyczy przede wszystkim właścicieli monobloków.
Pompa obiegowa i grzałka nic nie dadzą bez zasilania
Pompy ciepła mają automatykę, która pilnuje, żeby woda w jednostce zewnętrznej nie zamarzła. Sterownik może wtedy uruchomić pompę obiegową, żeby woda nie stała w miejscu, albo włączyć grzałkę elektryczną. Na co dzień to wystarcza.
Problem w tym, że oba mechanizmy potrzebują prądu. Gdy w czasie silnego mrozu zasilanie zniknie na dłużej, gaśnie sterownik razem z całą ochroną. Woda w rurach i wymienniku stoi, wychładza się i może zamarznąć. Lód zwiększa objętość i potrafi uszkodzić wymiennik, a to już poważna naprawa w środku sezonu grzewczego.
Sam długo zakładałem, że skoro pompa ma funkcję ochrony przed zamarzaniem, temat jest załatwiony. Dopiero rozmowa z instalatorem uświadomiła mi, że bez prądu ta funkcja jest równie bezradna jak lodówka podczas przerwy w zasilaniu.
Dwa zabezpieczenia, które działają bez prądu
Instalatorzy stosują tu dodatkowe rozwiązania. To, które się sprawdzi, zależy od projektu konkretnej instalacji.
- Zawór antyzamrożeniowy. To element montowany w instalacji, który chroni obieg niezależnie od tego, czy sterownik ma zasilanie.
- Odpowiednio dobrany glikol. Roztwór, którym napełnia się obieg zamiast samej wody. Nie zamarza tak łatwo jak czysta woda, więc chroni wymiennik także wtedy, gdy wszystko stoi.
Słowo „odpowiednio” jest tu kluczowe. Glikolu nie dobiera się na oko, tylko pod konkretny układ, dlatego nie warto niczego dolewać ani zmieniać na własną rękę.
O co zapytać instalatora jeszcze w październiku
Koniec października to dobry moment na telefon, bo przed pierwszym dużym mrozem jest jeszcze czas na ewentualne poprawki. Zapytaj o kilka rzeczy:
- Czy moja pompa to monoblok, w którym woda płynie przez jednostkę zewnętrzną?
- Jakie zabezpieczenie przed zamarznięciem zastosowano: zawór antyzamrożeniowy, glikol czy inne rozwiązanie?
- Co stanie się z instalacją, jeśli zimą prąd zniknie na dłużej?
- Czy w moim układzie trzeba coś dołożyć albo sprawdzić przed sezonem?
Jeśli okaże się, że układ nie ma żadnego zabezpieczenia na wypadek braku zasilania, lepiej to zmienić teraz niż szukać serwisanta w środku mrozów.
Przy okazji sprawdź też te rzeczy
Skoro i tak zaglądasz do pompy przed zimą, rzuć okiem na kilka innych punktów.
- Krzywa grzewcza. Ustawiona za wysoko zwiększa zużycie prądu, za nisko sprawia, że w mróz pomieszczenia nie dogrzewają się do oczekiwanej temperatury.
- Grzałka elektryczna. Nie wyłączaj jej dla oszczędności. W wielu pompach wspiera ogrzewanie w największe mrozy, a bywa też częścią funkcji ochronnych. Jeśli pracuje bardzo często, poproś instalatora o sprawdzenie ustawień.
- Odpływ po odszranianiu. Szron na jednostce jest normalny, ale woda z defrostu musi swobodnie spływać. Usuń liście wokół urządzenia, nie polewaj go gorącą wodą i nie skuwaj lodu z wymiennika.