Pierwszej mroźnej nocy obudziło mnie niskie dudnienie od strony ogrodu. Byłem pewien, że to awaria i zaraz zadzwonię po serwis. Zanim to zrobiłem, wyszedłem z latarką do jednostki zewnętrznej i sprawdziłem cztery rzeczy: podkładki pod nóżkami, liście w obudowie, poziom urządzenia i odpływ skroplin.
Jak sprawdzałem jednostkę zewnętrzną krok po kroku
Zacząłem od tego, na czym stoi urządzenie. Na zdjęciu niżej widać gumowe wibroizolatory pod stopami jednostki, czyli element, który oddziela pompę od betonowej wylewki. Gdy ich brakuje albo są zgniecione, drgania sprężarki przechodzą prosto w podłoże i ścianę. Według Passive Instal rezonans przenoszony na fundament potrafi dołożyć od 3 do 8 dB.

Potem zajrzałem przez kratkę wentylatora i za lamele wymiennika. Liście, patyki i lód w obudowie to według serwisu dom.wp.pl typowa przyczyna terkotania, gwizdu i miarowego stukania. Lód na łopatkach albo warstwa liści na wymienniku zaburza też przepływ powietrza, więc urządzenie kompensuje to wyższymi obrotami, co słychać jako narastające buczenie.
Trzecia rzecz to poziom. Przyłożyłem poziomicę do górnej pokrywy. Jeśli pęcherzyk ucieka na bok albo któraś stopa wisi w powietrzu, jednostka opiera się nierówno, łatwiej dotyka czegoś sztywnego i zaczyna drżeć. Wtedy poprawiam podparcie tak, żeby wszystkie stopy stały pewnie na podkładkach.
Na koniec obejrzałem odpływ skroplin pod urządzeniem. Podczas odszraniania pompa topi szron i spływa z niej woda. Źle jest, gdy otwór zatykają liście albo pod jednostką rośnie bryła lodu, która sięga obudowy. Wtedy oczyszczam odpływ z liści, a lód zostawiam do stopienia, zamiast go skuwać.
Co wyszło po oględzinach przy mrozie
U mnie winne okazały się dwie rzeczy. Jedna gumowa podkładka była spękana i stopa jednostki dotykała wylewki. Do tego przewody chłodnicze miałem przykręcone sztywno do elewacji, a dom.wp.pl wymienia to wprost jako przyczynę niskiego buczenia i drżenia ścian w pomieszczeniach obok.
Trzeba jednak oddzielić to, co da się wyciszyć, od tego, co jest normalne. Dudnienie, drżenie ścian i stukanie usunąłem sam. Okresowe syczenie, głośniejszy szum wentylatora i kapanie wody to cykl odszraniania parownika, który trwa zwykle od kilku do kilkunastu minut i kończy się sam. Przy silnych mrozach sprężarka pracuje też na pełnej mocy, a głośność potrafi wtedy dojść do 60–70 dB, choć typowo jednostka powietrze-woda pracuje na poziomie 40–50 dB.
Ten szczegół ma znaczenie prawne. W zabudowie jednorodzinnej na granicy działki obowiązuje w nocy, od 22:00 do 6:00, limit 40 dB, a w dzień 50 dB. Uporczywe przekraczanie norm może skończyć się interwencją, sprawą sądową i grzywną sięgającą nawet 5000 zł.
Co zmieniam i czego już nie robię
Wymieniłem podkładki na nowe wibroizolatory i poprosiłem instalatora o elastyczne mocowanie przewodów, żeby nie dotykały muru. Dudnienie w sypialni zniknęło, został tylko równy szum wentylatora. Teraz przed każdym sezonem grzewczym czyszczę jednostkę z liści, bo takie czyszczenie wyraźnie ogranicza buczenie przy mrozie.
Nie skuwam lodu z łopatek wentylatora ani z lamel twardym narzędziem. Łatwo wtedy wygiąć wymiennik i zamiast ciszy dostać metaliczne stukanie. Nie przerywam też odszraniania, tylko czekam, aż cykl się skończy.
Serwis wzywam dopiero wtedy, gdy podkładki, poziom i odpływ są w porządku, a metaliczne uderzenia lub terkotanie nie ustępują. W starszych urządzeniach przyczyną bywa wytarcie łożysk silnika wentylatora, a tego przy jednostce samemu się nie naprawi.