Podkręcasz kaloryfer, w radiu słyszysz, że gaz w Europie podrożał prawie trzy razy od lutego, i od razu liczysz w głowie zimowy rachunek. Spokojnie, polskie magazyny są pełne w 99,2 procent, a o tym, ile zapłacisz za gaz w domu, decyduje taryfa i umowa, a nie dzisiejsza cena na giełdzie.
Ile dziś kosztuje gaz na giełdzie?
Punktem odniesienia dla całej Europy jest TTF, czyli holenderski wirtualny punkt handlu gazem. Pod koniec lutego megawatogodzina kosztowała tam około 32 euro, teraz cena dochodzi do 95 euro. W poniedziałek kontrakt z dostawą w najbliższym miesiącu na chwilę sięgnął 97,6 euro/MWh, najwyżej od grudnia 2022 roku.
Skok zaczął się po wybuchu wojny z Iranem. Przez cieśninę Ormuz płynie LNG z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a Europa, od kiedy ograniczyła rosyjski gaz z rurociągów, mocno polega na tankowcach. Rystad Energy w scenariuszu, w którym zakłócenia potrwają do końca grudnia, szacuje, że do Europy może nie dotrzeć 20,6 mln ton z 24,7 mln ton katarskiego LNG planowanego na ten rok.
Co oznacza dla twojego domu pełny polski magazyn
Zajrzałem do najnowszych danych Gas Infrastructure Europe. Polskie magazyny są wypełnione w 99,2%, niemieckie w 61,7%, a średnia unijna na 26 października wynosiła 74,9%. Unijny cel to 90%, ale przepisy pozwalają go osiągnąć w okresie od początku października do początku grudnia.
Dla kogoś, kto grzeje dom piecem gazowym, to przede wszystkim spokój o same dostawy. Podczas mrozów zużycie rośnie z dnia na dzień, a gaz z podziemnych zbiorników można wypuścić od razu, bez czekania na kolejny statek. W poprzednim sezonie grzewczym gaz z magazynów pokrył w Unii około 26% zużycia, resztę dawały bieżące dostawy.
Polska ma też kilka dróg zaopatrzenia: Baltic Pipe, terminal LNG w Świnoujściu, własne wydobycie i połączenia z sąsiadami. Według Ministerstwa Energii kraj może sprowadzić około 37 mld m³ gazu rocznie, czyli wyraźnie więcej, niż zużywa. Ryzyko, że gaz nagle przestanie płynąć do pieca i kuchenki, jest więc u nas małe.
Dlaczego cena z giełdy nie trafia od razu na rachunek?
Między notowaniem TTF a twoją fakturą stoi taryfa albo umowa ze sprzedawcą. Gospodarstwo domowe nie kupuje gazu po kursie z poniedziałkowego wykresu, tylko według stawek, które obowiązują w jego taryfie lub kontrakcie. Dlatego skok na giełdzie nie oznacza automatycznie, że od jutra zapłacisz więcej.
Giełda nie jest jednak bez znaczenia. Pełne magazyny chronią przed brakiem gazu, ale nie przed ceną, bo Polska jest częścią europejskiego rynku, a drożejące LNG podnosi koszty zakupu także krajowym firmom. Rystad Energy szacuje, że Europa zapłaci za LNG co najmniej 12 mld dolarów więcej, niż zakładano przed wojną, i to mimo spadku zapotrzebowania o 24 mln ton.
Od czego zależy, czy tej zimy zapłacisz więcej
Ja patrzę na trzy rzeczy. Pierwsza to własny rachunek: z jakiej taryfy albo umowy korzystasz i do kiedy obowiązują jej stawki. To ona, a nie dzisiejszy kurs, ustala, ile płacisz za gaz zużyty w domu.
Druga to pogoda. Długa fala mrozów szybciej opróżnia magazyny w całej Europie, a brakujący gaz trzeba dokupić na bieżąco, konkurując z odbiorcami z Azji. Na początku października w europejskich zbiornikach było około 74 mld m³ gazu wobec około 85 mld m³ rok wcześniej, więc zapas na trudne tygodnie jest mniejszy.
Trzecia to Ormuz. Jeśli żegluga przez cieśninę nadal będzie utrudniona, a temperatury mocno spadną, zdobycie dodatkowych ładunków będzie wymagało coraz wyższych ofert. GIE ocenia, że europejska infrastruktura jest elastyczna, ale przy zbiegu silnego mrozu i braków LNG część odbiorców w Unii mogłaby musieć ograniczyć zużycie. Polska z prawie pełnymi magazynami wchodzi w ten sezon w lepszej pozycji niż Niemcy, choć cena na giełdzie jest dla wszystkich ta sama.